Dowóz dzieci z Lalina i Ksawerowa w dniu 4.09.2023r.

Dyrektor Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Grabownicy Starzeńskiej informuje, że dowóz dzieci z Lalina i Ksawerowa na inaugurację roku szkolnego 2023/2024 w dniu 4.09.2023 r. odbędzie się zgodnie z poniższym harmonogramem.

Wyjazd: Lalin – 7:15; Ksawerów – 7:30

Powrót: po zakończeniu spotkania z wychowawcami w klasach

Dyrektor szkoły Mariusz Hałasik

Inauguracja roku szkolnego 2023/2024.

Dyrektor Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Grabownicy Starzeńskiej informuje, że zgodnie z kalendarzem roku szkolnego 2023/2024 ogłoszonym przez MEiN, rozpoczęcie nowego roku szkolnego dla uczniów szkoły podstawowej oraz przedszkolaków z oddziałów przedszkolnych odbędzie się

4 września 2023 roku.

Przebieg uroczystości:

  • 8:00 – uroczysta Msza Święta w Kościele Parafialnym w Grabownicy Starzeńskiej
  • 9:00 – uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego 2023/2024 w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej w Grabownicy Starzeńskiej
  • 10:00 – spotkanie uczniów i przedszkolaków z wychowawcami klas w salach lekcyjnych

Dyrektor szkoły Mariusz Hałasik

Pierwsze Otwarte Mistrzostwa Grabownicy.

Pierwszy raz w Szkole Podstawowej w Grabownicy Starzeńskiej 16 czerwca rozegrany został turniej budowania i programowania robotów dla uczniów i absolwentów szkoły.

Do turnieju zgłosiło się siedem drużyn. Dzięki zestawom do robotyki pozyskanym przez szkołę w ramach programu #LaboratoriaPrzyszłości wszyscy zgłoszeni uczestnicy mogli wziąć udział w turnieju. Wszystkie drużyny rywalizowały ze sobą pierwsze w fazie grupowej tocząc pojedynki na punkty. Formuła turnieju zapewniała, że po fazie grupowej nikt nie odpada. Wszystkie drużyny następnie rywalizowały w fazie pucharowej do dwóch przegranych.

Podczas turnieju było bardzo dużo pozytywnych emocji dzięki którym uczniowie przeżyli kolejna przygodę z robotyką. Ostatecznie pierwsze miejsce zajęła drużyna GraboRubinki w składzie: Anna Wojdanowska, Klaudia Korfanty, Wiktoria Zajdel.

Wycieczka nad morze. Dzień 5.

Ahoj przygodo!
Mamo i Tato! Dziś nadaję z autobusu.
Wstaliśmy bardzo szybko, żeby dokończyć pakowanie i sprzątanie. Zamiatając korytarze pochlipywałem sobie cichutko – nie dlatego, że wracamy do domu, ale przede wszystkim z żalu, że to ostatnie śniadanie nad morzem. Nasza grupa znów pozytywnie mnie zaskoczyła. Zwarci i gotowi czekaliśmy na przyjazd autokaru już przed 8 rano.
Każdy miał dzisiaj odrobinę filozoficzny nastrój. Patrząc na sąsiednie pensjonaty, w których również trwały gorączkowe przygotowania do odjazdu, koleżanka od przecinków zdecydowała się podsumować nasze przemyślenia: „Tak wygląda życie, wszyscy jadą, przemieszczają się. Zmiana jest nieunikniona. I dobrze!”
Jadąc w stronę Malborka, po raz ostatni pozdrowiliśmy majestatyczny Bałtyk w okolicach Pucka, gdzie nad morzem prowadzi piękna widokowa trasa. Do zobaczenia! 🥰 Kolega od fejsbuka odkrył w sobie duszę humanisty i dbał o naszą poprawną polszczyznę, zwracając uwagę, że mówimy: WŁĄCZAĆ, a nie włączać. Pani Kierownik pełna spokoju czuwała nad wszystkim. Wszczyscy wracamy z wyprawy mądrzejsi.👍
Mknęliśmy w stronę jednej z największych atrakcji turystycznych w Polsce, wpisanego na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, Zamku Krzyżackiego w Malborku – zwanego często żartobliwie największą kupą cegieł w Europie. Doświadczeni w sprawnym ogarnianiu podobnych spraw, szybko podzieliliśmy się na dwie grupy i rozpoczęliśmy zwiedzanie.
Od razu polubiliśmy Panią Jadwigę, naszą przewodniczkę, która mówiła do nas: „Moi śliczni, dzióbki moje” i opowiadała z wielką pasją o historii zamku i całego Zakonu Krzyżackiego? I halo, halo to było super! A usłyszeć pochwałę od Pani Jadzi, że jest dumna z zachowania grupy? Extra! W Kapitularzu mieliśmy okazję do zrobienia wspolnej fotki z Bartkiem w roli Wielkiego Mistrza. Polecamy również wspaniałą wystawę poswięconą w całości bałtyckiemu złotu, czyli bursztynowi. Owady zatopione w nim miliony lat temu wyglądały przepięknie. Karol błysnął tu swą wiedzą dotyczącą Zygmunta Augusta Poniatowskiego czym zaszokował Panią Przewodniczkę. Brawo! 👍
Po tych wszystkich pochwałach i pasjonujących opowieściach, Koleżanki hipochondryczki wpadły w dobry nastrój i postanowiły zawrzeć rozejm, bo po przeżyciach ostatnich dni doszły do wniosku, że tak naprawdę są piękne i młode i nic im w sumie nie dolega. A co im cały czas powtarzałem?! 😉
Po zwiedzaniu byliśmy tak głodni, że w trakcie obiadu (mega pomidorowa – brałem dokładkę 😁, kotlet z piersi kurczaka, ziemniaczki i surówka z białej kapusty) słychać było tylko stuk łyżek i widelców.
Jesteśmy już w autobusie i udajemy się na autostradę A1. Czeka nas jeszcze długa droga, ale jesteśmy pełni wrażeń aż pod sam korek, do tego najedzeni i obładowani prezentami. Widzę na twarzach wszystkich trochę zmęczenia, lecz także podwójną radość: satysfakcję z przeżytej przygody i szczęście, że wracamy do najbliższych. Po tych kilku dniach wiem jedno: najważniejsze to nie podcinać sobie nawzajem skrzydeł. Do zobaczenia w domu!
Myku, myku jedziemy do Was i śpiewamy:
„Cała naprzód ku nowej przygodzie,
Taka gratka nie zdaża się co dzień.
Kto prowadzi? Pan Zbyszek, jasna sprawa.
Jakie hasło?
Wspaniała wyprawa!
Jaki odzew?
Mam w głowie dziś zamęt…
Pomyśl chwilę, wiadomo WEEKEND!!!!”

Gall (nie) Anonim

P.S.1. Oto wyniki naszej sondy przeprowadzonej w autokarze. Pytanie brzmiało:” Co podobało Ci się najbardziej w trakcie naszego wyjazdu?”
1. Wieczory na plaży we Władysławowie 43pkt
2.Tydzień bez szkoły 32pkt
3.Rejs z Helu do Gdyni 26pkt
4.Spacer do Słowińskiego Parku Narodowego (wydmy) 17pkt
5.Muzeum II Wojny Światowej 16pkt
6.Zamek w Malborku 11pkt
7.Akwarium w Gdyni 10pkt
8.Starówka w Gdańsku 4pkt
9.Szymbark i Domek do góry nogami 1pkt

P.S.2 Kochamy Was i mamy nadzieję, że trochę już za nami tęsknicie. 🥰🥰🥰🥰🥰
P.S.3 Wszystko fotografujemy i filmujemy bo zabraliśmy sprzęty z #LaboratoriaPrzyszłości.

Wycieczka nad morze. Dzień 4.

Ahoj przygodo!
Moi wspaniali rodzice!
Spędzamy tu czas świetnie się bawiąc, ale i uczymy się dużo. Potrafimy już sami nalać sobie zupę, odnieść talerz po jedzeniu, zrobić sobie kanapkę, pościelić łóżko, a mój kolega, o którym już Wam pisałem, ogarnia tego całego fejsbuka na komórce i laptop mu niepotrzebny (nie wysyłajcie zatem nowej baterii!!!!) – i dlatego mogę opisać nasz kolejny dzień.
Choć budziliśmy się przy dźwiękach utworu „The Best” Tiny Turner, poranek nie był spokojny i zaczął się od drobnego spięcia. Wczorajszy spacer pod wiatr dał nam co prawda trochę w kość, ale byłem zszokowany, gdy usłyszałem jak moje dwie koleżanki kłócą się, która ma dziś większą rwę kulszową. Musiałem je uspokajać i przekonywać, że skoro potrafią biegać po schodach i narzekać, to nic im nie jest. Bo ja bardzo nie lubię narzekania! 😡Hipochondryczki!
Czy muszę pisać, że śniadanie jak zwykle było AWESOME? Nie muszę, ale to zrobię, bo przed tak długim dniem musieliśmy się porządnie najeść. Zadowoleni pomknęliśmy w stronę symbolu polskiego wybrzeża – półwyspu Hel. Tu sama droga jest ciekawa: po lewej morze, a po prawej Bałtyk. 😉 Koleżanka od przecinków była odrobinę rozczarowana, że nie stworzyła wczoraj relacji, więc postanowiła wykorzystać swoją kreatywność, chwyciła mikrofon i umilała nam czas opowiadaniem o atrakcjach Chałup, Jastarni i Juraty, w której zrobiliśmy sobie krótki postój i spacerowaliśmy po małym molo, podziwiając widoki i wdychając świeżą morską bryzę. Przed udaniem się do portu na Helu, udało nam się wygospodarować odrobinę czasu na lody, gofry i pamiątki. Bez obaw, nie pominęliśmy nikogo! A potem był rejs do Gdyni na pokładzie pięknego katamaranu M.S. „Agat” (wyguglujcie go sobie, naprawdę warto!). W czasie godzinnej przeprawy mogliśmy podziwiać w całej okazałości półwysep Hel wraz ze słynnym Cyplem, a potem cieszyć się błękitnym bezkresem morza, które rozpościerało się przed naszymi oczami. Takie widoki nie trafiają się często! 👍
Pierwsze kroki w Gdyni skierowaliśmy do Akwarium Morskiego. Wiecie jak wygląda płaszczka z rzeki Xingu? A rozdymka perłowa, szkaradnica, aksolotl albo zebrasoma żółta? Założę się, że nie. A my już tak! 😉 Podwodny świat pochłonął nas tak bardzo, że nawet koleżanki hipochondryczki zapomniały o kolejnej kłótni, którą toczyły na statku (tym razem o urojonej astmie). Rekiny, żółwie, krokodyle i węże – widzieliśmy je wszystkie, a do tego dowiedzieliśmy się wielu interesujących faktów o samym Morzu Bałtyckim. Dori i Nemo też tu byli😁
Po wyjściu z akwarium rzuciliśmy okiem na jacht „Dar Młodzieży” i okręt wojenny ORP „Błyskawica” zacumowane przy redzie w Gdyni. Czasu nie było za wiele, ponieważ opiekunowie przygotowali dla nas niespodziankę z okazji Dnia Dziecka – wizytę w prawdziwej włoskiej pizzerii. Tradycyjna receptura, składniki z Półwyspu Apenińskiego i piec na drewno – to właśnie F……o (pełną nazwę lokalu znajdźcie sobie sami, taki mały challenge😉). Największą popularnością wśród nas cieszyła się Calabria, przygotowywana z oryginalnym włoskim salami.
Po posiłku przyszedł czas na Sopot, ostatnią część Trójmiasta, której jeszcze nie odwiedziliśmy. Droga z Gdyni nie była na szczęście długa i uciążliwa, niezadowolone były tylko koleżanki hipochondryczki, które nie zdążyły omówić wszystkich objawów dny moczanowej, jakie „na 100%” mają. Główna aleja spacerowa miasta – Monciak – doprowadziła nas do najważniejszego punktu naszej wycieczki. Molo prezentowało się tak wspaniale, że od razu chcieliśmy biec na jego drugi koniec. Jednak Pani Kierownik, swym iście nauczycielskim głosem, przywołała nas prędko do porządku. To miał być miły spacer i delektowanie się chwilą, a nie Wielka Pardubicka. Jak zwykle miała rację. 👏Był zatem czas na spokojne podziwianie widoków, wspólne zdjęcia, zakup ostatnich prezentów i małe co nieco (polecam słony karmel i orzech z Piemontu w małej, białej lodziarni mieszczącej się przed wejściem na Molo). Strudzeni, ale zadowoleni wracaliśmy do Władysławowa nucąc wspolnie: „Morza szum, ptaków śpiew/
Złota plaża pośród drzew….” To było nasze pożegnanie z pięknym Bałtykiem. Zachodu słońca nad morzem dziś nie zobaczymy, bo w końcu jest, On – Deszcz i nauczyciele nie „zmuszą” nas już do kolejnego spaceru😁
Wracając po kolacji do pokoju (krupnik, pieczony schab z ziemniakami, surówki i naleśniki na deser), przeżyłem szok słysząc krzyki moich koleżanek hipochondryczek. Zerkały sobie do oczu wołając: „Po czterech dniach tego nie widzisz?!” Myślałem, że sprawdzają, czy nie odkleiły im się siatkówki. Ale nie, tym razem doklejały sobie sztuczne rzęsy. Ufff🥰
Sprzątamy teraz pensjonat i pakujemy się, żeby jutro rano udać się do Malborka – więc wybaczcie nam brak telefonów do domu wieczorem. Pa! 🥰
P.S. Nie wysyłajcie nam już nic, bo jutro wyjeżdżamy, ale prosimy o nasze ulubione potrawy na powitanie. Ja mam ochotę na kotleciki z ciecierzycy🤭
P.S. 2. Wszystko fotografujemy i filmujemy bo zabraliśmy sprzęty z #LaboratoriaPrzyszłości.

Wycieczka nad morze. Dzień 3.

Ahoj przygodo!
Moi kochani! Dzisiejszy odcinek chciała napisać koleżanka, bo stwierdziła, że nie umiem używać przecinków, ale sami mi zawsze powtarzacie, że „Practice makes perfect”, więc się nie poddaję i nadaję dalej.
Dzis rano czułem lekki niepokój. No bo jak to? Śniadanie dopiero o 8:30?! Nie mogłem uwierzyć, że możemy trochę dłużej poleżeć. Ale to prawda, dziś mieliśmy trochę luźniejszy dzień, który spędziliśmy delektując się pięknem naszej przyrody.
Pan Zbyszek, nasz kierowca podrzucił nas do Łeby, skąd postanowiliśmy wyruszyć do Słowińskiego Parku Narodowego. Naszym celem były słynne ruchome wydmy. Pogoda dopisywała, świeciło słońce, na niebie unosiły się mewy i dzike gęsi, ciepły piasek błyszczał pod stopami, a widoki zachwycały. Droga nie była jednak wcale „a piece of cake”, ponieważ wiało jak w kieleckim (patrzcie jak doskonalę polszczyznę, żeby nie używać brzydkich wyrazów 🥰)! Niezrażeni przeciwnościami wędrowaliśmy dalej, w razie potrzeby robiąc sobie krótkie pikniki na plaży. Niektórzy wykorzystywali przerwy, żeby kopać dziury w piasku i szukać wody, a inni starali się trochę opalić – ale w ubraniu to nie wychodzi za dobrze. 😉 Po około 2,5 godziny dotarliśmy do Wydmy Łąckiej, która zmienia swoją wysokość i obecnie liczy 40 metrów. Wow! To było coś! Wszędzie tylko piach i piach. Wydawało mi się, że za chwilę zza zakrętu wyłoni się karawana beduinów na wielbłądach. Tu muszę się Wam do czegoś przyznać. Dość długo nie jadłem i nie piłem, bo wziąłem ze sobą odrobinę za mało prowiantu (tak, wiem, trzeba bylo słuchać nauczycieli, którzy przypominali nam o tym😔) i spadł mi pewnie poziom cukru we krwi. Przypomniała mi się piosenka Beaty Kozidrak „nie ma, nie ma wody na pustyni”, zakręciło mi się w glowie i nagle już nie wiedziałem czy to jeszcze wydmy, czy może jakaś tańczącą indiańska wioska skacze mi przed oczami. Ale na szczęście koleżanka od przecinków poczęstowała mnie wodą i swoją kanapką i wszystko wróciło do normy. Fajnie, że tu przyjechaliśmy, bo teraz wiem, że mam oddanych przyjaciół i mogę z nimi pogadać o wszystkim, a nie tylko wgapiać się w telefon. Jak to mówią starzy Anglicy: „All is well, that ends well” (zobaczcie ile się tu uczę 😁). Wydmy i Słowiński Park Narodowy są tak piękne, że wizytę tu zapamiętamy do końca życia. Nasze Panie polonistki na pewno zauważą, że udało nam się tu nawet spotkać Małego Księcia i jego przyjaciela Lisa. A co najlepsze, jak tu kiedyś wrócę wszystko będzie wyglądać inaczej! ❤️
Po krótkiej podróży powrotnej – dziś nie było żadnych korków, uf! – udaliśmy się na odpoczynek do naszego pensjonatu, a potem na wyczekiwaną kolację do Pani Ewy. Z kronikarskiego obowiązku informuję, że dziś cieszyliśmy podniebienie jarzynową, spaghetti bolognese oraz pierogami z ziemniakami. W naszej wewnętrznej sondzie przeprowadzonej wieczorem, w której pytanie brzmiało: „Co smakowało Ci dziś najlepiej?” wygrało zdecydowanie spaghetti (45:5).
To trzymajcie się tam moi mili! Teraz sobie jeszcze trochę pogadamy i pośpiewamy (właśnie w sąsiednim pokoju Bartek daje koncert 🥰), a potem pójdziemy grzecznie lulu, bo jutro Hel, Gdynia i Sopot!

P. S. Zapomnijcie o pieniądzach! Jeśli chcecie zobaczyć i przeczytać następny odcinek, wysyłajcie ekspresem baterię do laptopa, bo kolega narzeka, że jego stara nie chce się ładować.
P. S. 2. Mamo! Poproś ciocię, żeby sprawdziła przecinki!
P.S. 3. Wszystko fotografujemy i filmujemy bo zabraliśmy sprzęty z #LaboratoriaPrzyszłości.
Gall (nie) Anonim

Wycieczka nad morze. Dzień 2.

Ahoj przygodo!
Kochani rodzice! A wiecie, że byliśmy zwarci i gotowi już na 7:15?! Duma!👍 Zawsze powtarzacie, że się ciągle spóźniamy i nie można nas obudzić przed szkołą. A tu proszę!
Ach, uwielbiam te nadmorskie śniadania! Tu wszystko smakuje lepiej. Mamo, spisałem już całe menu, jak wrócimy, poproszę o przygotowanie podobnej uczty w domu. 🤭
W Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku był prawdziwy Armageddon. Sami rozumiecie – darmowy wtorek! Ale my jako super zorganizowana grupa daliśmy szybko radę i w towarzystwie dwóch Przewodnikow rozpoczęliśmy zwiedzanie. Wierzcie mi, to nie jest zwykłe muzeum. Tu nie tylko treść ekspozycji robi wrażenie i jest ważna, ale i bardzo atrakcyjna i przejrzysta forma wystawy ma znaczenie. Mnóstwo ciekawych eksponatów, filmów oraz multimediów. To wszystko pozwoliło nam lepiej zrozumieć genezę wojny, jej grozę i skutki, które odczuwamy do dzisiaj, a przede wszystkim docenić bohaterstwo wszystkich, którzy przeciwstawiali się złu.
Po wizycie w tej wspaniałej placówce przyszedł czas na małe co nieco (Uwaga! Lokowanie produktu: Żabka is the best) oraz spacer po gdańskiej starówce. Oprowadzała nas po niej Pani Ola, która była naszą przewodniczką już trzeci raz. Przybliżyła nam historię miasta, jego zabytkowego ratusza, przepięknych kamienic – między innymi Dworu Artusa – oraz symbolu Gdańska, czyli pomnika Neptuna, przy którym nie omieszkaliśmy sobie zrobić pamiątkowego zdjęcia.
Wędrówka zakończyła się w Bazylice Mariackiej – największym na świecie kościele zbudowanym w całości z cegły. Podziwialiśmy tu kopię słynnego obrazu Hansa Memlinga „Sąd ostateczny” oraz odnowiony zegar astronomiczny z XV wieku. Wisienką na torcie była jednak wspinaczka na wieżę katedralną (80m, 412 schodów!!!). Pokonaliśmy klaustrofobię i lek wysokości, aby w nagrodę zachwycać się zapierającymi dech widokami na całe miasto. Nawet Filip stwierdził, że tu jest pięknie, a jemu możemy ufać! ❤️
Kochani! Chcemy Wam jeszcze zdradzić małą tajemnicę: Hans Kloss się mylił twierdząc, że najlepsze kasztany są na Placu Pigalle! Prawda jest taka, że najlepsze lody są na Długim Targu w Gdańsku! 🤤🤤🤤
Po pysznej kolacji (dziś: ogórkowa, kotlecik z piersi kurczaka z ziemiaczkami, mizerią i buraczkami – pycha! 🤤) wybraliśmy się na spacer na plażę. Zachód słońca we Władysławowie jest spektakularny – zobaczcie fotki!!!! 🥰
Tyle na dziś! Jutro super wyprawa do Słowińskiego Parku Narodowego. Musimy się wyspać, dobranoc😘
P.S. Z przelewem się wstrzymajcie. Uczymy się coraz lepiej ogarniać nasze finanse i jeszcze co nieco nam zostało w portfelu.
P.S.2. Wszystko fotografujemy i filmujemy bo zabraliśmy sprzęty z #LaboratoriaPrzyszłości.
Gall (nie)Anonim

Wycieczka nad morze. Dzień 1

Ahoj przygodo!
Droga Mamo i Tato, jesteśmy na wycieczce we Władysławowie! Możecie nam zazdrościć! Droga była dość długa, ale na szczęście minęła szybko i lekko spóźnieni pojawiliśmy się w Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. W tym ciekawym miejscu dowiedzieliśmy się wiele o skomplikowanej polskiej historii, losach zesłanców na Sybir, braliśmy udział w imitacji nalotu lotniczego, a także testowaliśmy nasz błędnik w Domku do góry nogami.
Kolejnym punktem na naszej trasie było Westerplatte. Nasz przemiły Przewodnik przybliżył nam historię tego miejsca i opisał trudne dni września 1939 roku. Złożyliśmy hołd poległym bohaterom i zrobiliśmy zdjęcie przy Pomniku Obrońców Wybrzeża. Nigdy więcej wojny!!
Po pysznej kolacji i zakwaterowaniu w naszym hoteliku, wybraliśmy się na przepiękną plażę we Wladyslawowie. Zabawom i grom nie było końca, znalazł się także czas na sesję fotograficzną 😁
Jutro będzie jeszcze lepiej! Jedziemy do Gdańska! Jeśli braknie nam pieniędzy, będziemy pisać do Was i czekać na przelew ekspresowy!
Do jutra❤️❤️❤️❤️
P.S. Wszystko fotografujemy i filmujemy bo zabraliśmy sprzęty z #LaboratoriaPrzyszłości.
Gall (nie)Anonim

GGRobot 2023

Tak to się robi w Grabownicy!

Kolejny raz uczniowie z Grabowicy Starzeńskiej brali udział w Ponadwojewódzkim Konkursie Budowy
i Programowania Robotów GG Robot 2023. W obecnej edycji brało udział ponad 90 drużyn z całej Polski. Konkurs rozpoczął się już w styczniu a jego finał odbył się 19 – 20 kwietnia na Politechnice Rzeszowskiej. Uczniowie biorący udział w konkursie mieli za zadanie zapoznać się z zadaniami, wyznaczyć cele drużyny, zbudować odpowiedniego robota, wykonać opis i dokumentację techniczną robota, dokonać prezentacji drużyny oraz podczas finału konkursu zebrać jak największą liczbę punktów w eliminacjach oraz uzyskać jak najlepsze miejsce w pojedynkach robotów. Wszystko to składało się na klasyfikację generalną konkursu.

W tym niesamowicie wymagającym konkursie Grabownicę reprezentowało 4 drużyny. W kategorii 4-6 w całym konkursie drużyna GraboWitchers (Konrad Pietranowicz, Bartłomiej Sąsiadek, Szymon Mazur) zajęła 12 miejsce. W kategorii 7-8 Grabownicę reprezentowało trzy drużyny: GraboDzieciDionizosAAA (Wiktoria Zajdel, Martyna Irzyk, Bartłomiej Surmacz) zajmując 16 miejsce, GraboDziewczyny (Julia Barszczowska, Anna Wojdanowska, Klaudia Korfanty, Justyna Wojnar) zajmując 4 miejsce i uzyskując tytuł finalisty konkursu kuratoryjnego oraz GraboJaraafa (Michał Rolniak, Aleks Czech, Oliwier Kosar) zdobywając 2 miejsce i tytuł laureata konkursu kuratoryjnego. Wszyscy uczniowie korzystali z zestawów do robotyki zakupionych w ramach programu #LaboratoriaPrzyszłości.


W tegorocznej edycji drużyna z Grabownicy wywalczyła pierwsze w historii miejsce na podium. Drużyna została wicemistrzem Polski w koronnej kategorii.

Pragnę podziękować wszystkim którzy przyczynili się do sukcesu każdej z drużyn. Dla uczniów jest to niezwykle budujące, że konkurując z drużynami z Gdańska, Białegostoku, Łodzi czy Rzeszowa mała Grabownica osiąga sukces.
Tak to się robi w Grabownicy!

Dariusz Barański

Wirtualna lekcja w klasie 3a

Wirtualna rzeczywistość to technologia, która upowszechnia się z każdym rokiem coraz bardziej. Na rynku istnieją modele okularów VR przeznaczone do komputerów klasy PC, konsoli do gier, a także smartfonów z odpowiednim oprogramowaniem. Sprzęt ten sprawia, że użytkownik ma wrażenie przebywania w wygenerowanym, wirtualnym świecie i ma możliwość oddziaływania w nim. Okulary wirtualnej rzeczywistości pozwalają dosłownie przenieść się do świata ulubionej gry lub filmu. I w taką właśnie rzeczywistość przenieśli się uczniowie klasy 3a na lekcji informatyki w dniu 8.03.2023 r. pod kierunkiem p. Małgorzaty Zimoń. Ponieważ było to ich pierwsze spotkanie z tak nowoczesną technologią jak okulary ClassVR, które zostały zakupione w ramach programu #LaboratoriaPrzyszłości, więc na początku uczniowie zostali zapoznani z zasadami korzystania – włączanie, sterowanie i korzystanie z elementów sterujących. Kolejnym etapem było przekazanie informacji dotyczącej tematu lekcji. Uczniowie mieli możliwość wcielenia się w nurków obserwujących życie pod wodą i spotkania z groźnym drapieżnikiem jakim jest rekin. Doświadczyli wirtualnego spotkania z nim a nawet uczestniczenia w jego  karmieniu. Następnie za pomocą specjalnej kostki oglądali  model 3D tej ogromnej ryby. Użycie kostki jest bardzo proste wystarczy spojrzeć na nią przez okulary VR, a następnie swobodnie poruszać dłonią w wybranym kierunku lub sterować modelem 3D za pomocą ruchu głowy. Lekcja dostarczyła uczniom wielu pozytywnych wrażeń. Byli bardzo zadowoleni i oczywiście niepocieszeni, że ich pierwsze spotkanie trwało tak ,,krótko” i już nie mogą się doczekać kolejnych. Nauka przez doświadczenie to jeden ze sposobów najbardziej efektywnego przyswajania sobie wiedzy przez uczniów na każdym etapie kształcenia.

Autor i foto: Małgorzata Zimoń